Gdzie strumyk płynie z wolna…

flower-daisy-gone-with-the-wind-mike-savad

Zapach skoszonej trawy przyciągnął trzmiele. Unosiły się teraz nad morzem zieleni wypatrując ocalałych kwiatów. Szum ich skrzydeł obudził małą stokrotkę.
– Tu jestem! – Zawołała wyciągając w górę wszystkie płatki.
Niestety. Przykryta kobiercem długich źdźbeł, sama ledwo widziała wąski skrawek nieba i nikt nie zwrócił na nią uwagi. Przynajmniej tak jej się wydawało.
Z korony górującej nad łąką topoli letni zefir szukał w skoszonej trawie swojej ulubionej małej, bladoróżowej główki. Bał się, czy nie wpadła pod nóż kosiarki, ale chyba była jeszcze zbyt mała? Zefirek sfrunął ostrożnie z drzewa i zaczął odrzucać jedno po drugim ścięte źdźbła.

W stronę zielonej klatki stokrotki zbliżał się delikatny szum. Pasek nieba powiększył się, obok pojawił się drugi, aż wreszcie zielone więzienie runęło, a stokrotkę otulił czule ciepły powiew.
– To ty! – ucieszyła się stokrotka – Więc umiesz nie tylko targać płatki, ale też ratować damy z opresji? – mały kwiatek poczuł się nagle bardzo dorosły. Jakby miał co najmniej trzy tygodnie.
Zefirek zagwizdał radośnie na pasemku trawy. Tak. To on. Cieszył się, że ją odnalazł. Cieszył się, że trzmiele już ją wypatrzyły. Patrzył urzeczony jak rozprostowują pogniecione płatki, jak rozczesują słupki włochatymi nóżkami, kręcąc przy tym głowami i pobzykując po swojemu jakby mówiły „Już dobrze, zaraz wszystko naprawimy…”

Czas mijał. Dni były coraz cieplejsze. Zefirek nie był już delikatnym letnim wietrzykiem. Stał się porywisty i rozbrykany jak młody rumak. Pędził deszczowe chmury po niebie, porywał liście i czapki pracujących w polu rolników. Stokrotce to nie przeszkadzało. Gdy robiło się chłodniej, letni wiatr otulał ją puchem z topoli, a na wypadek deszczu przynosił jej parasolki z nasion dmuchawca. Porwany podmuchem piasek nie uderzał w delikatną bladoróżową główkę. Wirował za to dookoła jakby zapraszając do tańca.
Wieczór zapadał coraz szybciej, a wiatr czuł się na siłach, aby unieść śnieg i lód. Wkrótce na łąkę zaczęły spadać gradowe kule. Wszystkie stworzenia szukały ustronnego miejsca, a kwiaty kuliły się w sobie. Tylko stokrotka nic sobie nie robiła z gradobicia. Schowana pod przyniesionym przez wiatr kawałkiem kory, śmiało wychylała główkę, dają sobie targać swoje gęste, coraz ciemniejsze płatki. W nagłych porywach wiatru czuła się jakby latała. Tak bardzo chciała zamienić się z trzmielami, które mogły całymi dniami tańczyć z wiatrem. Zazdrościła im skrzydeł tak podobnych do płatków.

Na początku jesieni stokrotkę zbudził szum kosiarek. Przez chwilę jeszcze bardziej żałowała, że nie ma skrzydeł, lecz po chwili było po wszystkim. Dorosła stokrotka położyła się na soczystym zielonym dywanie świeżo ściętej trawy. Tym razem wiatr nie musiał rozgarniać źdźbeł, aby znaleźć swoją przyjaciółkę. Delikatnie podniósł jej główkę na przeciętej łodyżce i uniósł wysoko ponad łąkę i topolę. Zimny powiew i łzy mżawki ocuciły stokrotkę. Wreszcie była szczęśliwa. Tańczyła ponad trzmielami z ukochanym wiatrem.

 

(Zdjęcie pod tytułem Flower – Daisy – Gone With The Wind wykonał Mike Savad)
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s