Wszystko spłynie

Newport Road___tonemapped copy

„Asphaltos” z greckiego znaczy „zabezpieczać”. Jest to jednak ostatnie znaczenie jakie przychodzi nam do głowy, gdy jesienią przyjdzie nam jechać powiatową drogą, choć z nazwy asfaltową, to jednak o nawierzchni bardzo dalekiej od nazwania jej bezpieczną. Zapewne niewielkim pocieszeniem dla krajowych użytkowników  dróg o wyraźnie trójwymiarowej strukturze będzie informacja, że problem kolein, dziur i garbów dotyczy nie tylko lokalnych traktów trzeciej kolejności odśnieżania, ale także pobocznych międzystanowych dróg w kraju uprawiającym kult pojazdów mechanicznych – w Stanach Zjednoczonych.

To właśnie w USA pełnym sukcesem zakończyły się w tym roku testy unikatowej metody naprawy spękań i kolein poprzez wykorzystanie wody jako nośnika materiałów bitumicznych.  Operację poprzedzały drobiazgowe badania obejmujące inwentaryzację dróg trzeciej kategorii, ich stanu technicznego oraz tak istotnych dla nowatorskiej techniki informacji jak średnie nachylenie wzdłuż biegu drogi czy profil zakrętów i wykończenie krawędzi jezdni. W ten sposób wybór padł na drogę łączącą wioskę Gills Rock w stanie Wisconsin z przeprawą promową Washington Island Ferry Dock w Newport. Ta licząca niewiele ponad dwie mile dwupasmowa trasa składa się praktycznie z samych zakrętów o stopniu nachylenia ku wewnętrznemu promieniu między 2 a 3 procenty, ze średnim spadkiem czterech procent na całej długości trasy. Przygotowania trwały dwa miesiące i obejmowały miedzy innymi opracowanie odpowiedniej mieszanki asfaltowo-styropianowej, w produkcji której użyto odpad masy asfaltowej pochodzący z frezowania pobliskiej autostrady oraz styropian z kubków jednorazowych zużytych przez pracowników firmy frezującej tę autostradę. Następnym istotnym elementem był wybór odpowiedniego dnia poprzedzony próbami hydrotechnicznymi z wykorzystaniem wody opadowej, czyli mówiąc potocznie – obserwacje drogi podczas deszczu.

„obserwacje i pomiary podczas ulewnych deszczów w trzecim tygodniu września przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Ilość materiału skalnego w postaci piasku i żwiru naniesionego przez dziką zwierzynę, myśliwych i grzybiarzy, a także miłośników off-roadu przekroczyła ponad dziewięciokrotnie nasze ostrożne szacunki. ulewny deszcz trwający pod koniec września nieprzerwanie cztery dni dokładnie spłukał nawierzchnię osadzając materiał skalny w pęknięciach, dziurach i koleinach w sposób na tyle trwały, że pozwoliło nam to na zaoszczędzenie trzech piątych z przygotowanej wcześniej masy bitumicznej.” – podsumowuje tę część prac Sam McCorner, kierownik grupy badawczej Bitumen & Concrete Institute przy Uniwersytecie Michigan.

Te same obserwacje wykazały dobitnie, że spływająca drogą woda opadowa, dzięki koleinom, specyficznemu nachyleniu oraz profilowanym zakrętom, spływa niemalże w całości na molo przeprawy promowej z zaledwie dwuprocentowym ubytkiem związanym z rozpryskami na pobocze wywołanymi burzliwym przepływem przy prędkości powyżej czterech metrów na sekundę, jak czytamy w raporcie końcowym. W tych warunkach właściwy test z użyciem masy bitumiczno-styropianowej był jedynie formalnością. Przy udziale czterech jednostek Leśnej Straży Pożarnej stanu Wisconsin pompujących naprzemiennie w dwustanowiskowych zespołach wodę z pobliskiego strumienia, rozściełacz asfaltu AP555F firmy Catepilar  nakładał na szeroką strugę wody lekką asfaltową masę. Ta, unosząc się na powierzchni, szybko pokryła cienką warstwą drogę na całej jej długości, a następnie po zaprzestaniu podawania wody – osiadła na starej, spękanej nawierzchni spajając uszkodzenia, a także – w przypadku kolein czy większych wyrw – spływając w miejscowe obniżenia i wypełniając je zachowując się przy tym jak samopoziomująca się masa.

Niewątpliwy sukces nowatorskiej metody przyćmił nieco prowadzone równolegle badania porównawcze na podobnie ukształtowanej drodze w stanie Kentucky. Tutaj ograniczono się jedynie do obserwacji drogi podczas deszczu. Z opinii biegłych lokalnej inspekcji drogowej wynika, że w zależności od ilości „luźnego materiału skalnego” (błota) na poszczególnych monitorowanych odcinkach drogi, po ulewnych deszczach zaobserwowano „wypełnienie ubytków nawierzchni od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu pięciu procent”. Daje to pewną nadzieję powiatowym drogom między Kielcami i Małkinią – wybierajmy te bardziej zabłocone.

 

(Zdjęcie podczas opadów deszczu wykonał Denny Moutray)
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s