Geograficznie Modyfikowane Organizmy

kaktus mi tu wyrośnie

Obserwując z niepokojem sytuację żywnościową w Wenezueli nie sposób nie szanować decyzji rządu o odrzuceniu pomocy humanitarnej. Podkreśla ona jedynie jak bardzo świadomy jest prezydent Nicolas Maduro swojej odpowiedzialności za obecny stan rzeczy i w myśl zasady „sam nawarzyłem tego piwa, więc je wypiję” pogrąża się coraz bardziej podpisując mniej lub bardziej intratne kontrakty, mające na celu oddalić widmo głodu od niezadowolonych obywateli. Według najnowszego raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) część kontraktów jest wysoce innowacyjna, chociaż dokładna analiza dokumentów źródłowych wskazuje, że innowacyjność nie była celem per se.

Na szczególną uwagę zasługują podpisane niedawno umowy barterowe. Jak podaje portal CNN Money, przeżywająca nie tak dawno temu kryzys żywnościowy Jamajka podpisała właśnie tego typu umowę z Wenezuelą, gdzie w zamian za ropę naftową zobowiązuje się dostarczyć usługi i towary w postaci żywności, lekarstw, materiałów rolniczych i budowlanych o równowartości 4 mln dolarów. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w aneksie do umowy, gdzie wyszczególnione są wszystkie produkty objęte kontraktem, poszczególne pozycje zawierają tylko jedną nazwę, a mianowicie cannabis sativa. Mimo to premier Jamajki Andrew Holness twierdzi, że właściwości konopi jako materiału konstrukcyjnego są wyraźnie niedoceniane, natomiast zalety zdrowotne tego konkretnego gatunku zostały wielokrotnie potwierdzone przez bardzo niezależnych badaczy. W kwestii żywności Holness wspomniał między innymi znakomite właściwości oleju konopnego. Na pytania dziennikarzy, którzy bazując na obserwacjach znajomych zażywających produkty z konopi w celach medycznych twierdzili, że związki w nich zawarte pobudzają apetyt, co może jeszcze bardziej pogłębić kryzys żywnościowy, premier, skręcając w palcach słynnego jamajskiego jointa, odpowiedział równie słynną jamajską maksymą „Don’t worry about a thing ’cause every little thing gonna be alright”.

Kolejna innowacyjna umowa barterowa została podpisana z Meksykiem, a właściwie z przedstawicielem tego kraju, za jakiego podaje się podpisany pod umową Juan Mejía González. Z umowy wynika, że w zamian za ropę naftową oraz swobodny przepływ towaru na linii Medellín w Kolumbii i Matamoros w Meksyku z wykorzystaniem portu w Caracas, meksykański narodowy koncern C.D.G. (zbieżność do Cartel Del Golfo, podobnie jak nazwisko szefa kartelu Juana Mejía Gonzáleza – całkowicie przypadkowa. Przynajmniej według strony wenezuelskiej) dostarczy żywność ekologiczną o równowartości 2,5 miliona dolarów. Już pierwsza dostawa wykazała różnice językowe między językiem hiszpańskim używanym w Wenezueli, a językiem hiszpańskim obowiązującym w Meksyku. Mianowicie według umowy sporządzonej w języku hiszpańskim w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach, według strony wenezuelskiej barterem została objęta dostawa 400.000 ton ogórków, natomiast według strony meksykańskiej obiektem dostawy były przetworzone produkty z lokalnych gospodarstw ekologicznych, które po bliższej analizie okazały się być pozbawionymi kolców, młodymi odgałęzieniami kaktusów z gatunku saguaro, czyli karnegii olbrzymiej. W tym miejscu należy podkreślić wątek polski, gdyż do wykrycia nieporozumienia przyczyniła się wenezuelska Polonia, która z radością przyjęła informację o meksykańskich transportach ogórków i masowo zaczęła nastawiać nowy nabytek do kiszenia w beczkach po ropie naftowej. Niestety okazało się, że nietypowe ogórki zamiast podlegać procesowi kiszenia, fermentują wydzielając duże ilości alkoholu. Większość Polaków, z którymi udało nam się porozmawiać po wykryciu „cucumbergate” zgodnie stwierdziła, że wspomniane ogórki stanowiły nieodzowny element podtrzymywanej skrupulatnie polskiej tradycji, jako że wódkę do ogórków „można panie pędzić ze wszystkiego”. A szanujący się Polak „wódki bimbrem z kaktusa zagryzać nie będzie, bo on nie Ruski przecież”.

Z ostatniej chwili: Ambasada Rosji w Caracas zdecydowanie odcina się od tego, jakoby obywatele rosyjscy byli skłonni zagryzać bimbrem z kaktusa wódkę, jednak na wszelki wypadek attaché kulturalny Grigorij Pierkow nabył cały zapas sfermentowanych kaktusów w celu „przeprowadzenia analizy organoleptycznej w warunkach symulujących tradycyjną rosyjską konsumpcję alkoholu”. Wyniki analizy powinny być dostępne. Terminu nie podano.

 

(Grafikę wykonał KRISTIÁN MENSA)
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s