Precel z Grahamem

Keep Ohmm - World by Kriss

Keep „Ohmmmm” and precel – to starożytna sztuka medytacji mnichów, którzy złożyli śluby milczenia. Nowym adeptom, którzy szukali swojej Drogi ku szczęśliwości i mądrości, przekazywali tę tajemną sztukę zaplatania nóg zagniatając ciasto w ich obecności. Następnie adept musiał dotąd ćwiczyć z wałeczkami ciasta, aż robił to perfekcyjnie. Wtedy mógł rozpocząć ćwiczenia z własnymi nogami. Wszystkie próby z ciastem były wypiekane, aby się ono nie zmarnowało i sprzedawane w postaci nietypowego pieczywa przychodzącym do mistrzów medytacji pątnikom. Ponieważ mistrzowie, którzy opanowali sztukę zaplatania nóg nie mogli już więcej chodzić, to budowano wokół nich małe pomieszczenia chroniące ich przed deszczem, wiatrem i mrozem. Tak powstały mnisie cele, a w zasadzie małe celki.

Zarówno adepci, jak i pątnicy dobrze wiedzieli, że wyrób zakrętasów z ciasta prowadzi wcześniej czy później do posiadania własnej celi dla tego, kto ciasto zaplatał, zaczęto więc nazywać te nietypowe bułeczki przed-celkami, a w końcu pre-celkami, bo brzmiało to lepiej. Do Europy pre-celki trafiły wraz z pustelnikami i były sprzedawane na festynach przez mnichów cechu piekarskiego gawiedzi zajadającej się tym „świętym” pieczywem podczas obserwacji pustelników zajadających się szarańczą. Po latach precelki, w wersji XXL zmieniły nazwę na precle, co jest czasem mylnie wiązane przez lingwistów z opłatami granicznymi za wyroby piekarskie obowiązującymi pod koniec średniowiecza w niemieckich księstwach i na terenach słowiańskich.

Warto przy okazji nadmienić, że opłaty celne późnego średniowiecza dotyczące pieczywa i mające na celu głównie chronienie rynku niemieckich landów przed zalewem tanich wyrobów z krajów słowiańskich nie były stałe i zależały od widzimisię lokalnego księcia czy margrabiego, którzy często wykorzystywali jego wysokość jako kartę przetargową przy innych negocjacjach między innymi z dostawcami polskimi. Dlatego też w średniowiecznej Polsce zwano to cło „grą chama”, a w formie protestu przy wysokich stawkach dostarczano pieczywo z mąki, do której dodawano uprzednio byle jak zmielone otręby zbożowe, obniżając w ten sposób koszty i pozbywając się odpadu. Z biegiem lat, gdy kolejni władcy Niemiec ukrócili proceder samowoli celnej została nazwa dla takiego oszukanego pieczywa w postaci jednego słowa o uproszczonej pisowni: pieczywo grahama, zwane dziś po prostu grahamem lub grahamką.

 

(Grafikę wykonał Kristián Mensa)
Reklamy

2 uwagi do wpisu “Precel z Grahamem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s